Ciemność nie przemogła światłości

Obolały, niedomyty, zmarznięty,
kurczowo czepiam się mroku
podpieram promykiem nadziei,
że barman wczoraj zawzięty
dziś, nie cofnie mych kroków
i nie wypędzi znów do mrocznej sieni,
ale swą księgę wieczystą odświeży
mój kufel „na kreskę” cieczą złocistą odmierzy
i wzrok mój rozbłyśnie
i ręce się trząść przestaną
pierś się dymem zachłyśnie
uśmierzy noc nieprzespaną.
Lecz póki co, ból niepojęty
ogarnął me członki, a bar zamknięty
drepczę w miejscu krok po kroku,
a minuta ma długość roku.
Szósta już dawno minęła
lecz barman tutaj jest panem
i dzieli sukcesy z szatanem
niejedna tu dusza zginęła
Padam więc na kolana
I chce mi się wyć
w sercu rozdziera się rana
Jezu! Ja już dłużej nie chcę tak żyć!!!

Jurek K.